|
wtorek, 16 listopada 2010
http://www.northlinkferries.co.uk/
zaczynam nową robotę,co wiąże się z diametralną zmianą trybu życia...:)
EM
środa, 15 września 2010
...by Adrian... Przylatujesz do stolicy Szkocji - Edynburga (2 po Londynie biznesowe centrum Europy), wsiadasz w Taxi za 20Ł dojedziesz do centrum(co wcale nie jest mało) zwiedzasz Princess Street, zamek, Royal Mile, St. Andrews Square ze sklepami typ Gucci i innych znanym firm.Idziesz na obiad do jednej z restauracji na George Street zostawiając tam przynajmniej następne 100Ł. Meldujesz się w hotelu w centrum gdzie portfel znów chudnie Ci w ogromnym tempie. Przed wieczornym wyjściem "na miasto" otwierasz 12-18 letnią whiskey zakupioną wcześniej na Royal Mile za sporą sumkę.Ubierasz się w nowo zakupione ciuchy z "High Street" i ruszasz na nocne podboje.Trafiasz do Cabaret Voltaire, który znajduje się na liście 50 najlepszych klubów nocnych na świecie(według sondy przeprowadzonej wśród DJów) Po przejściu przez "bramkę" powala Cię na kolana smród zgniłego piwa, oraz przecieki z sufitu (kilkusetletni budynek pod jedną z głównych ulic,tego nie da się uszczelnić), a twarze "studentów" są tak powykręcane od prochów, że można by otworzyć hurtownie farmaceutyczna.I w tym momencie zadajesz sobie pytanie: co ja tutaj robię??? EM
poniedziałek, 01 lutego 2010
czwartek, 17 września 2009
...generalnie to nie ma już Mychy, mieszka kilka ulic dalej ale..firma zmieniona(dla wtajemniczonych wróciłem na moją kochaną ulicę(Cowgate)pełna bojek i tym podobnych).Firma inna, na kasę nie ma co narzekać...Za 2 tygodnie urlop w Polandzie,a potem...Generalnie życie am w miarę już poukładane. więc nie ma o co sie martwić...
Joke by (najlepsza osoba w tym kraju) Billy, -What's the difference between niger and basket with shit? -??? - The Basket...:)
wtorek, 12 maja 2009
...znowu lata świetlne minęły od ostatniego wpisu, ale na prawdę nie ma czasu czegokolwiek napisać.Z klubu za kółko z Vana do klubu.
Raz na jakiś czas mam dyspensę na toaletę.Generalnie nie ma co narzekać.Ostanio znowu władza wykonawcza huczała o naszych wyczynach w Siglo (coś tam przebąkiwali, że ludzie ze schodów spadają czy wylatują za barierki, jak w dobrych westernach,mojemu dziadkowi by się podobało:))
Polish Recon Crew
ten którego nie widać, ale zawsze jest... poza tym raz na jakiś czas krzesła i stoliki też fruwają ...:P
Przyszła do nas w końcu wiosna, kwiatki, drzewa, trwa i takie tam,aż z domu chce się tyłek ruszyć.Dzieciaki latają zakaczkami
wypady na ognisko, przez rowy i doły przygotowywanie pieczystego i co by nam w gardłach nie zaschło a przed takimi bestiami trzeba było uciekać, tu nie wygląda groźnie bo jest za płotem, ale zmusił na żebyśmy przez ten płot przeskoczyli i to trybie natychmiastowym, a Siara po flaszce to nawet znalazł z nim wspólny język:) za miesiąc wypad na dwa tygodnie do Polandii, a na zakonczenie jeszcze zdjęcie osiedlowej sztuki nowoczesnej EM
sobota, 07 lutego 2009
...wróciliśmy z Polski w Sylwestra, ale plany wyjazdu nam się pokrzyżowały i nie byłem w stanie załatwić wszystkiego co miałem w planach. W dzień wyjazdu, przed świętami urwał mi się tłumik i trzeba było na wariata rezerwować bilety na samolot do Berlina.Generalnie i tak było wesoło no bo jak nie bawić się dobrze w doborowym towarzystwie...:)
i przede wszystkim z rodzinką.
Sylwester był bardzo pozytywny, mimo że spędziłem go w robocie, a skończył się wezwaniem do sądu...oczywiście w roli świadka i poszkodowanego, ale szczerze nie zazdroszcze tzw. oskarżonemu...:)(z dupy ma zajezdnie tramwajową) Jak we wcześniejszej notce wspominałem przeprowadziliśmy się do Edynburga.Zapakowanie 2,5 letniego dobytku wcale nie bylo takie łatwe, ale jeszcze trudniejsze było zmieszcznie tego w jednym pokoju, jednak udało się...
a widok z okna mamy, że tak powiem, oryginalny, ale za to mogę kasować chłopaków za ogrzewaną lożę na meczach Hibernians (HIBS) Edinburgh ...
Trzeba było też się chwycić za jakąś dodatkową pracę więc chwyciliśmy z Siarą i Krysianem młoty i zburzyliśmy jeden dom starcó,(a co, niech naród się odmładza:))
ja na stałem zasiadłem za kółkiem Vana i jeżdżę przy przeprowadzkach , no i oczywiście ciągle walcze w nocnych klubach...Ostatnio przyszedł nasz manager i opwiadał jak w telewizji widział program, coś na zasadzie kamery chodzącej z patrolem policji, gdzie zgarniali obok Siglo trochę poturbowanego i zawianego kolesia i ten się żalił słowami "..I've been beaten by two Polish bouncers..." a w okolicy oprócz mnie i Łysego to za bardzo nie ma innych polskich bramkarzy, więc wzmianka o nas była. Jak to brytyjskim zwyczajem jest rozmawiać o pogodzie, mamy w tym roku najzimniejszą i zarazem najładniejszą zimę odkąd tu przyjechałem
a co do różnic kulturowych to od niedawna na autobusach reklamują się pewne linie lotnicze w ten oto sposób...
to ja teraz jem obiadek i ide walczyć, bo w tym tygodniu mamy najazd Walijczykó, już wczoraj się działo a dziś pewnie będzie kumulacja.
EM
piątek, 21 listopada 2008
...a tu już trzeba się pakować do wyjazdu na święta. Tak naprawdę to nawet za bardzo mi się nie chce jechać. Chętnie zobaczę Fafika i rodzinkę, ale żebym jakoś specjalnie tęsknił...nic z tych rzeczy.Za bardzo przyzwyczaiłem się do życia tutaj i jak najbardziej mi ono odpowiada.W grudniu przeprowadzamy się do centrum Edynburga,
...Poza tym to bez większych zmian, walczymy z burakami polskimi i szkockimi
...i podziwiamy uroki Szkocji...
...i jak to w życiu bywa raz z górki raz pod górkę...
EM
poniedziałek, 18 sierpnia 2008
Eurotrip czyli samochodem pod morzem, kolejką po linach, piechotą po barach i moje 7 sztang fajek...
...14 lipca rano odpaliliśmy silniki i wyruszyliśmy w podróż w poprzek europy w stronę Szczecina.Po około 8 godzinach i 2 przerwach na "siku" dojechaliśmy do Folkerstone, gdzie mięliśmy się przeprawić tunelem na kontynent
Po wyjeździe we Francji minęliśmy 2 skrzyżowania, a potem to jż tylko długa prosta i następna krzyżówka przy zjęździe z autostrady pod Szczecinem.
Celem głownym wyjazdu był ślub Grzesia i Agnieszki, a co się z tym wiąże, wieczór kawalerski po którym musiałem Griszę nieść do domu na własnych barkach:).
a zabawa była pierwsza klasa, potem porprawiny i porawiny poprawin we własnym zakresie:)
Następnie udaliśmy się pod namioty do mojego ukochanego Pobierowa,gdzie ze wszystkich smażalni ryb na świecie mają najlepszą golonkę.
no i podstawa to dobra ekipa...
Kąpiel w Bałtykuoczywiście też zaliczyłem, bo pływaniu w morzu które mam za oknem w domu(mowa o M.Północnym) można tylko pomarzyć.
Co do podróży poślubnej państwa Wołyniec to zrobiliśmy eskapadę na 3 auta do Słowacji i było naprawdę zajebiaszczo.
Grunt to żeby było wesoło... ...my mięliśmy swoją metodę na głoda...
...szybka naprawa światła na Słowackich drogach (bezdrożach?)... ... specyfiki pomagające w wieczornych debatach..
Nie ma to jak dbanie o zdrowie, tyle że można umrzeć ze śmiechu... ...Nasz produkt exportowy czyli lody nie tylko dla Polaków...:)
...a widok z Kasprowego Wierchu był poprostu powalający...
...no i wszędzie piękne Tatry..
Spędziłem sympatyczne chwile z synem...
i zrobiliśmy z Tatą ognicho..
No i ponownie się zakochałem jak zobaczyłem Mychę na Wolinie i to w Ramonesce...:)
...no i jeszcze bitwa...prawie jak Grunwald...
Trochę czasu spędziliśmy też w Baniach gdzie s taaaaaaaakie przystoniaki... ![]() Spędziliśmy świetne 3 tygodnie w Polsce, ale stwierdziliśmy, że w najbliższym okresie ze względu na ilość pieniędzy jaką tam wydaliśmy spowrotem na urlop tam się nie wybieramy. A z serii Polacy są wszędzie poniżej umieszczam zdjęcie które robiłem na drzwiach toalety przy autostradzie gdzieś w środku Niemiec. ![]() A kilka godzin po zrobieniu tej fotki mieliśmy wątpliwą przyjemność być kontrolowani przez niemieckie służby celne i zabrano mi 7 sztang fajek, i co my teraz będziemy palić:) No i jak tu nie mieć do tych szwabów awersji. Ps.:W końcu odszedłem z tesco.Dzięki Bogu ten etap "kariery" zawodowej już za mną. EM
sobota, 24 maja 2008
...Gorący tydzień maja spędziliśmy w Legnicy (oczywiście w dzień komunii mojej siostry, bo to był cel wyprawy, lało jak z cebra). Nie ma co się zbytnio rozpisywać. Polska o tej porze jest piękna, ale też okropnie droga.Wybyczyliśmy się, przytyliśmy, wybawiłem się z moim Olafem i trzeba było wracać do naszego szkockiego domku. Za dwa miesiące jedziemy jeszcze raz, tym razem autem na 3 tygodnie, ale w przyszłym roku mam nadzieję zobaczyć Tajlandię...:)Zamiast opisywać wrzucę kilka fotek i filmików.
3 Żmijewskie w tym jedna "przyszła"
Jak ojciec z synem...
Zemsta komunizmu, co prawda w Edynburgu też znaleźliśmy jednego i to z kierownicą po prawej stronie, ale występuje tu raczej jako ciekawostka motoryzacyjna, a nie środek transportu dla całęj rodziny.
Nas dwóch...
Pies morderca wgryza się w swoją ofiarę.... ![]() Synowa i Teść ... Rodzinka ach rodzinka...
I na koniec po powrocie, przekonaliśmy się w jakim karnym, prawym i nie znającym litości dla przestępców, państwie żyjemy...
EM
niedziela, 27 kwietnia 2008
... Polska.
Ale za granicą też nie jest tak kolorowo. Żyję w najbogatszym państwie Unii Europejskiej, zasoby niewydobytej jeszcze ropy naftowej na terenie samej Szkocji są szacowane na 30% światowych zasobów a przez pierdolony krzyzys paliwowy w całym Edynburgu nie mogę dostać ani kropli ropy żeby zalać Balbnę. Nadzieja w Tesco bo oni podobno mają dostawy z Anglii. Oby do 9.00. Pierwszy będę przy dystrybutorze. EM |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Inne spojrzenie na TV
Mój drugi blog...
Nasze miejsca
Wsparcie z Polski
Wartosc moich zwlok to: 24327 zl |